wtorek, 25 kwietnia 2017

''Cesarzowa Wdowa Cixi'' Jung Chang

Witajcie :) Dziś przychodzę do Was, by opowiedzieć Wam o książce napisanej przez Jung Chang, a wydanej przez Wydawnictwo Znak.  Chodzi mi tutaj o Cesarzową Wdowę Cixi. Konkubinę, która stworzyła współczesne Chiny.


http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,6480,Cesarzowa-wdowa-Cixi
Jung Chang

Autorka ''Dzikich Łabędzi''. W biografii cesarzowej Cixi posłużyła się wieloma materiałami, do których nikt wcześniej nie miał dostępu.

Wydawnictwo Znak robi dużo dobrej roboty, wydając swoje książki. Wydaje książki przemyślane i z przekazem. Okładki robią wrażenie <3


Jung Chang napisała istną skarbnicę wiedzy. Naprawdę. Mamy tu mnóstwo informacji z epoki cesarzowej wdowy Cixi. Dowiemy się o codziennych zwyczajach w chińskim haremie- o karmazynowym atramencie, strojach... Raj dla pasjonatów historii monarchii.

Jeśli pasjonuje Was harem, odmienna azjatycka kultura ta kuchnia jest właśnie dla Was :) Cixi była bardzo oryginalną postacią. Szczerze mówiąc, chyba troszkę przypomina mi sułtankę Kosem. 

Kobieta rządna władzy, ,ale też bardzo ciekawa postać historyczna. Konkubina, która stworzyła współczesne Chiny.

Nie brakuje tu też wspomnień o Polsce :)  

Przeczytamy tutaj także o pewnej nietypowej kobiecej przyjaźni ''do grobowej deski'', która w haremowej społeczności chyba wcale nie powinna mieć miejsca... ale to już sami ocenicie ;)

A także o pewnym zauroczeniu! 

Nie pożałujecie, jeśli zdecydujecie się sięgnąć po tę pozycję. Jest to istna bomba atomowa przydatnych informacji i tryskająca wiedzą, niczym gejzer :) 


Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak za możliwość zapoznania się z historią cesarzowej Cixi :)





czwartek, 20 kwietnia 2017

Już wkrótce!

Witajcie :) 


Już niebawem!


   

Już niebawem będziecie mogli zobaczyć moją książkę. Dziękuję Wam za wszelkie miłe słowa :) 

***


Niedawno otrzymałem bardzo interesującego mejla od mojego Czytelnika, który zainspirowany moim blogiem, postanowił zacząć przygodę z listami i założył własny. 


Ja, jak już wspominałem, przechodzę teraz przez okres wypalenia. Niestety, czasami zdarza się taki czas, w którym nic nas nie cieszy :( Mam nadzieję wkrótce napisać jakiś list. Tymczasem, proszę, abyście uszanowali moją wstrzemięźliwość od pisania listów. 

Jednakże kocham blogować, dlatego proszę Was, abyście podsyłali swoje pomysły na królewskie posty lub takie, które mogą Was zainteresować :) Będę bardzo wdzięczny.

Serdecznie Was pozdrawiam :) 

niedziela, 12 marca 2017

Autografy. Cz.2

Witajcie :) Dzisiaj druga część wspomnianej serii o autografach.  Pierwsza jest [TUTAJ]. Dzisiaj podzielę się z Wami moimi środkami, jakie stosuję,  zdobyć niekrólewskie autografy.

Jeżeli chodzi o mnie, to ja praktykowałem poniższe środki:


  • List na adres koncertu
  • List/e-mail/facebookowy kontakt z producentem teledysków w celu pozyskania autografu wokalisty
  • Wiadomość na oficjalnym Facebooku wokalisty/wokalistki
  • Wiadomość na adres programu rozrywkowego, w którym wokalista/wokalistka występuje
  • Kontakt z menagerem (nie ja, moje koleżanki tak zrobiły)
  • Wiadomość na prywatnym Facebooku
  • Wiadomość na oficjalną pocztę e-mail
  • Autograf zdobyty na miejscu 
Listy piszę tylko wtedy, kiedy dany autograf byłby dla mnie wyjątkowy lub jeśli jest to dla mnie ważne :)

Zdecydowanie jednak preferuję kontakt na oficjalnym Facebooku, ale robię to tylko jeśli po prawej stronie pisze: Zazwyczaj odpowiada w ciągu.. Jeśli tak nie pisze, nie kontaktuję się w ten sposób.

List na adres koncertu czy list na adres produkcji teledysków- niestety w moim przypadku wszystkie takie listy wróciły, ale chyba słyszałem o przypadku (a właściwie czytałem), kiedy list na adres koncertu podziałał :)

 Zestaw ''fanowski''

Jeśli pisałem na adres koncertu lub produkcji teledysków, miałem stały zestaw, który- na potrzeby postu- postanowiłem jakoś fajnie nazwać.  A więc zestaw ''fanowski'' składał się z:

  • Listu przeznaczonego dla organizatorów koncertu/producentów teledysków z opisem powodu, dla którego przesłałem taką przesyłkę.
  • List napisany do adresata właściwego, opakowany w osobnej, mniejszej kopercie. W liście poprzednim prosiłem, aby ten drugi list przekazać adresatowi właściwemu.




A Wy jakie sposoby praktykujecie? Może jakieś inne? Jeśli tylko chcecie, podzielcie się- może wszyscy skorzystamy. A może chcielibyście część trzecią, taką bardziej od strony praktyczno-teoretycznej- jak ja to robię?

Miłego wieczoru :) 

sobota, 11 marca 2017

Autografy. Gdy przyjaciele chcą, by spełniło się Twoje marzenie...

Witajcie :) Postanowiłem, że od czasu do czasu pojawiać się tu będą posty, których treść być może jakoś Wam pomoże albo w jakiś sposób Was do czegoś zmotywuje.  Dzisiaj przedstawię Wam pewną zwariowaną historię :) Jednak muszę zacząć od początku :) Dzięki linkom będziecie mogli przejść ze mną te 9 lat.

Moim ulubionym wokalistą jest Paweł Jasionowski, wokalista zespołu Masters. Całkiem możliwe, że na pierwszy rzut oka nie kojarzycie tego zespołu, ale również całkiem możliwe jest to, że słyszeliście piosenkę Żono moja, która w 2008r. była prawdziwym hitem. Jest ona dla mnie małym sentymentem. W 2008r. rocznikowo miałem lat 7. Byłą to też prawdopodobnie pierwsza piosenka, jaką ściągnąłem sobie na telefon. Piosenka będąca symbolem niewinnych wspaniałych lat dzieciństwa, które niestety już nie wrócą.

Na tej piosence urwał się mój kontakt z zespołem Masters. Z czasem myślałem, że ten zespół po prostu przestał istnieć. Od momentu, kiedy usłyszałem piosenkę Żono moja do momentu, kiedy usłyszałem kolejną, minęło jakieś 5 lat :) 

Było to w 2013r. przy piosence Słodka jak miód. Jednak później mój kontakt z tym zespołem ponownie się urwał na jakieś 1,5 roku. 

Kolejną piosenką, jaką usłyszałem była Mazureczka. Po 8 godzinach niemal ciągłego słuchania piosenek tego zespołu, postanowiłem, że będzie on tym moim ulubionym. zespołem.  A moje starania o autograf to dopiero wyczyn!

Pisałem wszędzie- prawdopodobnie wszystkie sensowne adresy, zarówno pocztowe, jak i elektroniczne, ale bez skutku! Wyobrażacie sobie, że wszystkie  listy jakie w tej sprawie pisałem do mnie wracały? :D Traktuję to jednak jako wspaniałą przygodę, która jeszcze nie dobiegła końca.

Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, w sierpniu miałem operację. Na chwilę obecną jeszcze nie mogę zbytnio się ruszać. Gips mam ściągnięty już od września, ale noszę stabilizatory, które nie pozwalają mi zginać nóg lub pozwalają zgiąć je w niewielkim stopniu. Sam też boję się tych nóg zginać, bo wiąże się to z bólem, a ból zastanych mięśni to jeden z najgorszych- możecie mi wierzyć. Ja jestem MEGA wyczulony na ból :) Nie mogę więc chodzić po schodach i pokonywać większych dystansów. Jest to dla mnie okres 50/50. Czasami w ogóle mnie to nie rusza, a czasami czuję, że mam depresję. Wiecie co mi pomaga? Kiedy czas nie jest najlepszy, pomaga świadomość, że na górze jest Ktoś, kto mnie rozumie nawet jeśli czuję, że wszyscy inni są przeciw mnie i mnie nie rozumieją kiedy czuję, że skończę sam w fotelu i nie będę mieć szans na ślub taki, jak w Victorii.  Po drugie- słuchanie piosenek. Bardzo mi to pomaga, zwłaszcza jeśli chodzi o piosenki zespołu Masters. Uważam, że Paweł ma świetny głos.


Dobra, wracam do głównego tematu postu- czasami warto jest mieć szalonych znajomych, którzy chcą, aby spełniło się twoje marzenie. A dlaczego?


Jak już wspominałem, próbowałem już chyba wszystkich sensownych sposobów na zdobycie tego autografu. Pisałem nawet na FB, ale nie doczekałem się odpowiedzi. Poprosiłem więc moją koleżankę ze szkoły podstawowej, aby to ona napisała- chciałem zobaczyć, czy ona dostanie odpowiedź. Również nie :)

Ów koleżanka w towarzystwie drugiej odwiedziły mnie. Nawiązał się temat pisania na FB. Moje koleżanki wynalazły telefon do menagera i zaproponowały, że do niego zadzwonią. Ja usilnie błagałem, by tego nie robiły. W moim odczuciu do takiej rozmowy należało się   przygotować. W ogólne mnie nie posłuchały :D Telefon poskutkował dopiero za drugim razem :D Rozbawiony komizmem sytuacji zacząłem się śmiać, oczywiście zasłaniałem usta ręką, aby nie było tego słychać i wraz z jedną z ów koleżanek wsłuchiwałem się w to, co mówiła ta druga.  Nic nie podziałało, ale nie traktowałem tego, jak porażki. Jeszcze innym razem ta sama koleżanka wysłała SMS-a - epopeję, który również nie poskutkował. Do czego zmierzam? Chodzi mi o to, że czasami warto żyć właśnie dla takich sytuacji, ponieważ są one wspaniałym wspomnieniem na długie lata. To było takie miłe, kiedy moje koleżanki powiedziały, że chcą, żeby spełniło się moje marzenie <3.Autografu, co prawda, nie udało mi się zdobyć, ale niewykluczone, że stanie się to w przyszłości. Może kiedyś uda mi się spotkać Pawła? Jednym z moich celów jest spotkać go przed jego trzydziestką. Mam więc 4,5 roku w zapasie :)  Bardzo chciałbym nagrać także cover wraz z teledyskiem do piosenki Szukam dziewczyny :)

Nie wiem, czy ten post Wam pomógł, choć mam nadzieję, że w jakiś sposób tak. Bardzo chciałem się z Wami z tym podzielić :) Postanowiłem, że ten post będzie otwierał małą, prawdopodobnie dwuczęściową serię, na temat tego, jak wyglądają moje sposoby na zdobycie niekrólewskich autografów. W  tej części przedstawiłem Wam wybraną moją osobistą historię (nie traktuję jej jako porażki, raczej jako niezwykłą przygodę i wspaniałe wspomnienie na lata, uważam, że dla takich chwil, które zbliżają z innymi i pozwalają coś przeżyć, warto żyć). W następnej części postaram się zaś opisać Wam środki, jakie stosuję w celu zdobycia takich autografów :)

Mam nadzieję, że post Wam się spodobał :) Czy Wy macie podobne wspomnienia? Może zechcecie się nimi podzielić?

czwartek, 9 marca 2017

Jenna Coleman jako Królowa Wiktoria

http://www.imdb.com/title/tt5137338/mediaviewer/rm2156858112
Witajcie :) Znowu nawaliłem. Nie było mnie aż tyle. Przepraszam. Zanim jednak posypie się fala hejtu, chciałbym poinformować, że chyba każdy ma złe dni, kiedy nic go nie cieszy i chciałby po prostu od wszystkiego sobie odpocząć. Obecnie przechodzę okres wypalenia, dlatego bardzo proszę o wyrozumiałość. Wielkie dzięki dla tych z Was, którzy to rozumieją <3 Widzę jednak, że kiedy mnie nie było, mój blog żył własnym życiem- niebawem dobijemy do 100.000 wyświetleń. DZIĘKUJĘ <3

W trakcie mojej nieobecności, otrzymałem pozostałe odpowiedzi wielkanocne, ale o tym kiedy indziej :) Dzisiaj chciałbym opowiedzieć Wam o czymś innym.

Być może wielu z Was ogląda teraz serial Victoria, traktujący o losach Królowej Wiktorii Hanowerskiej z główną rolą Jenny Coleman (ur. 1986r.). Ja oglądam i... jestem oczarowany!

Po pierwsze muzyka. Kiedy słyszę to Alleluja, jestem urzeczony. Tego Alleluja potrafiłem kiedyś słuchać cały dzień <3 Przechodzą mnie wtedy dreszcze. To chyba najpiękniejsze wykonanie Alleluja jakie słyszałem.

Po drugie- Jenna Coleman. Uwielbiam ją w tej roli. Aktorka pięknie wygląda jako Królowa Wiktorii, a do tego ten głos! Uważam, że Jenna Coleman ma głos, który pasuje do królowej.

Kocham ten serial. Już wkrótce ostatni odcinek 1. sezonu.

Po trzecie scena ślubu Wiktorii i Alberta <3 To chyba moja ulubiona scena. Albert w mundurze i Wiktoria w takiej prostej, ale eleganckiej sukni. Zacząłem marzyć o takim ślubie!

A Wam jak się podoba ten serial?

Na koniec taka mała ciekawostka: Od Jenny Coleman, czyli aktorki grającej Wiktorię, jestem wyższy o jakieś 3 cm. Tak, jestem niski :D

Czekam na Wasze komentarze :)



czwartek, 19 stycznia 2017

Książę Harry w moim domu!

Witajcie :) Dzisiaj prezentuję Wam moją nową odpowiedź, pierwszą bożonarodzeniową, od księcia Harry'ego.

 


  

  

Adres, jakiego możecie użyć:

Prince Harry of Wales
Clarence House
London 1BA 1AA
Great Britain

Czekałem chyba około miesiąc :) Miłego dnia :)